niedziela, 14 kwietnia 2013

Heartache doesn't last forever...

Witam! Sonia i Anita zaspamowały linkami do swoich blogów, to stwierdziłam, że też coś napiszę! :D Weekendzik bardzo miły! W piątek u Karolci! I stwierdzam, że nie jesteśmy normalne, patrząc na to co zrobiłyśmy w piątek po 22.. I to w tym stanie.. I tutaj zacytuję Karolinę: "Boże, ale wstyd...". W sobotę ogarnianie miejscówy, później park i na koniec Globi u mnie spał! Hmmm. Melanż pod nadzorem! Ale i tak było fajnie, mimo że momentami stresowo. Dzisiaj rano o 11 z Globim i Donią do parku, później do kościoła po pieczątkę. Później na chwilę z Donią do mnie zrobić jakieś ściągi na biologię i do Anity robić projekt. Od Anity prosto do parku na mecz. Posiedziałyśmy z 15 minut, później do domu po kasę i z Donią do byka na jedzenieee! Później w drodze do domu wstąpiłyśmy z Karoliną i Anią do Eryka. No i Karolcia dostała opierdol od cioci!. hahahah. Przepraszam, ale ta kobieta jest przerażająca i nie zamierzam tam iść przez najbliższe dni! Ale w sumie, to pewnie jutro po szkole też tam wylądujemy... :D Jutro jest cyrk i może się z Karolcią wybierzemy! :D Ale tak we dwie, to trochę chujowo. Ktoś idzie z nami? ^^
Muszę przyznać, że jest chujowo, ale stabilnie. Nie no. Po nocy z soboty na niedzielę tydzień temu jest coraz lepiej. Więcej normalnych rozmów i w końcu koniec tego dziwnego dystansu, jaki był między nami. Dziękuję. ;)
Powoli kończę, bo jutro na pierwszej lekcji sprawdzian i wypadałoby coś jeszcze powtórzyć. ;)
Pozdrawiam Globiego, Karolinę, Donię i Julitę, bo je lubię! :D
No i jeszcze przepraszam Anitę i stwierdzam, że głupio mi po tym, co zrobiłam, ale mam nadzieję, że nie jest zła.! :D No i do chuja pana - to był tylko buziak!! :D