niedziela, 17 marca 2013

I won't let these little things slip out of my mouth..

Nie pisałam na tym blogu jakieś 2 miesiące, po prostu o nim zapomniałam :) Anita mi znowu przypomniała i na początku nie chciało mi się dodawać notki. Później przeczytałam stare wpisy i stwierdziłam, że coś dodam. Fajnie było tak powspominać. btw. przypomniało mi się, że KTOŚ wisi mi czerwone lapki z polo... :D Ale nie będę go już o to męczyć. Wczoraj uświadomiłam sobie pewną rzecz i teraz cały czas o tym myślę.  :D Przerażające. Ogólnie rzecz biorąc, to nie wiem, co pisać.. Przez te dwa miesiące, to właściwie u mnie nic nowego.Chociaż dowiedziałam się o jednej rzeczy, przez którą kompletnie straciłam szacunek do pewnej osoby. :) Myślę, że tego nie czyta, ale jeżeli jednak, to wie, że to o nią chodzi. :) I w ogóle to poznałam Darka i lubię go! Mój ziomek! :D hihih. Dzisiaj u Anity z Karoliną, Erykiem i Arkiem. Bardzo pozytywnie :) Ogólnie rzecz biorąc, to nic mi się nie chce pisać. Jutro dzień języków obcych - nie za bardzo mam na to ochotę. Wtorek i środa - rekolekcje. A na czwartek może coś się wymyśli, skoro to dzień wagarowicza. :D Za 1,5 tygodnia Kaziu przyjedzie i będzie fajnie, bo będzie melanż non stop ^^. Dobra, kończę. Zaraz idę chyba na chwilę do Kasi i Piotra, a później odespać ostatnie noce z Kasią. btw. schiza dzisiejszej nocy przeraziła mnie bardziej, niż dzisiejsza gra w slendermana... :/ eghhh.

Takie tam dzisiejsze:










Dobranoc :)
ej! I'm in love with you and all these little things <3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz